czwartek, 23 grudnia 2010

Steel Danielle - "Echa"

Bywają dni, że jest ciężko, bywają noce, kiedy się budzę o pierwszej nad ranem i nie mogę zasnąć, martwiąc się co mnie czeka w ciągu nadchodzącego dnia, w ciągu najbliższych dni. Wówczas sięgam po książki, które nie zmuszają do intensywnego myślenia, ale które jednak wciągną na tyle, by zapomnieć o tym co mnie dręczy...Dlatego Danielle Steel (sprawdzona od wielu lat :) ). Dlaczego "Echa"? W ostatnim czasie zainteresowałam się literaturą dotyczącą Holokaustu i prześladowania Żydów, literaturą dotyczącą okresu II Wojny Światowej.

Książki Steel zazwyczaj kończą się dobrze. Również "Echa". Autorka stara się, by nie zaszufladkowano jej twórczości do prostych i łatwo przewidywalnych romansów. Buduje w ten sposób fabułę, by jej książki potrafiły wciągnąć, pomimo uporczywemu wrażeniu, że "będą żyli długo i szczęśliwie".

"Echa" przeczytałam w ciągu dwóch nocy... czy miało na to wpływ zainteresowanie książką? ... poniekąd... pozwoliła mi "przetrwać do rana"...




Wbrew woli swej bogatej żydowskiej rodziny piękna Beata wychodzi za mąż za francuskiego arystokratę. Na przekór wszystkim i wszystkiemu są ze sobą szczęśliwi. Ale wybucha II wojna światowa i do Francji wkraczają wojska niemieckie. Ponury czas naznacza groza i cierpieniem losy Beaty i jej córki Amadei...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz