środa, 8 grudnia 2010

Manula Kalicka - Wirtualne zauroczenie

Książka czytana przeze mnie przez czysty przypadek i od samego początku z lekkim dystansem. Nie oczekiwałam zbyt wiele i zbyt wiele nie dostałam...Książka chaotyczna, niespójna, w sumie równie dobrze sama mogę napisać taką książkę. Po prostu wkleję sobie rozmowy, wiadomości z mojego konta na Sympatii.pl (tak! mam tam konto) i po sprawie...Ogólnie mówiąc o co chodzi w tej książce to nie wiem, już bardziej wiedziałam o co chodzi w "Pulp fiction" :)
Owszem, autorka pokazała jaka siłę ma komputer, jak można uzależnić się się od niego, ale...
Czy można być już tak uzależnionym od Internetu, od komunikatorów, by z własnym dzieckiem, które siedzi w pokoju obok, rozmawiać przez GG?

Tia!



Net to zoo i dżungla - konstatuje Caro, bohaterka Wirtualnego zauroczenia. Zafascynowana, zamienia się w Emmę i zanurza w sztucznym raju, który objawił się jej za szklanym ekranem starego, poczciwego komputera. Niczym Alicja w Krainie Czarów spotyka w cyberświecie najdziwniejsze postacie: Luckymana, Szuwarowca, Oldenwomanlovera i tajemniczego Anglika, przemieniającego się w coraz to inną osobę. Caro uzależnia się od netu, zapominając o tym, co ją tam zaprowadziło. Oczywiście, oczywiście - jakże inaczej - poszukiwanie miłości. Czy ją w końcu odnajdzie? Czy odnajdzie siebie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz