czwartek, 23 grudnia 2010

Phillips Marie - "Niegrzeczni bogowie"

Miałam w swoim życiu etap zainteresowania się historią ludów starożytnych. Sięgałam wówczas po mitologię grecką, rzymską, chińską, egipską, o ile też dobrze pamiętam to i irlandzką. W tym roku wpadła mi do ręki książka Marie Phillips "Niegrzeczni bogowie" i znów miałam "przygodę" z bogami starożytnymi. A jak się przy tym wyśmienicie bawiłam. Zawsze podobał mi się humor Monty Python'a, czy Mel Brooks'a. Tak na marginesie to naprawdę jest COŚ w angielskim humorze :)

Świetny pomysł na książkę. Greccy bogowie i współczesny Londyn. Zderzenie świata śmiertelników i świata starożytnego. Apollo, Artemida, Zeus, Afrodyta, Hefajstos, Ares ... choć nadal sprawują swoje funkcje, to daleko im do znanych nam z "mitologii" bohaterów. Wiodą iście ludzkie życie we współczesnym Londynie - mają problemy lokalowe, zarabiają, występują w telewizji. Wciąż jednak pamiętają o swojej zaszczytnej przeszłości. I tak: Afrodyta - bogini miłości, piękna - pracuje w seks telefonie i notorycznie zdradza swojego męża Hefajstosa. Jej kochankiem jest Apollo, który występuje w telewizji i przepowiada przyszłość. Ares - bóg wojny - z pasją angażuje się w konflikt na Bliskim Wschodzie.
Apollo zakochuje się w śmiertelniczce. A to pech! Alice, bo tak jej na imię, sprząta dom bogów. Pozostaje ona obojętna na zaloty Apolla, który tylko do pewnego czasu znosi brak jej zainteresowania. Gdy już traci cierpliwość postanawia się zemścić na śmiertelniku, w którym zakochana jest Alice...i tu robi się ciekawie :)

Powieść "Niegrzeczni bogowie" jest jakby pewnego rodzaju postmodernistyczną wersją "Mitologii" Parandowskiego. To książka, którą warto docenić za kapitalny humor.




Po tysiącach lat istnienia, greccy bogowie mocno podupadli. Mieszkają obecnie w Londynie w starym domu. Artemida wyprowadza cudze psy, Afrodyta pracuje w seks-telefonie, a Apollo próbuje swych sił w telewizyjnym programie o wróżbach. Nadal się kłócą i mszczą na kim się da. Obiektem takiej zemsty staje się właśnie Apollo: przeszyty strzałą miłości przez Erosa, zakochuje się w zwykłej śmiertelniczce Alice. Niestety, dziewczyna ma już ukochanego chłopaka... Co zwycięży? „Boskie” moce (skądinąd coraz słabsze) czy ludzkie namiętności? Pomysłowa zabawa z uwspółcześnioną mitologią w tle.

1 komentarz:

  1. bardzo fajna recenzja:) aż chce się czytać:)
    zapraszam do siebie w wolnej chwili:)
    http://mesmerize87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń