poniedziałek, 2 stycznia 2012

Giffin Emily - "Dziecioodporna"



„Jeśli największą zaletą wczesnego rodzenia dzieci jest to, że szybciej masz je z głowy, a największą zaletą późnego rodzenia dzieci jest odwleczenie tej mordęgi, to czyż zupełna rezygnacja z dzieci nie stanowi najlepszego rozwiązania?”

Masz 35 lat, satysfakcjonującą pracę, inteligentnego i przystojnego męża. Wszystko pięknie, ładnie, wyjaśnione na początku związku. Teraz, nigdy i w ogóle.
Cudownie tak być wolnym człowiekiem, korzystać z życia pełnymi garściami. Po jaką cholerę to wszystko komplikować? A jednak po kilku latach małżeństwa Ben (no tak, bo właśnie o Bena i Claudię się tu rozchodzi) pragnie zostać ojcem, mieć dziecko z żoną.
Jak każda książka Emily Giffin, tak i ta jest napisana piórem lekkim. Czyta się ją szybko i prawdopodobnie gdyby nie uciążliwa para w samolocie (nie używając wulgaryzmów), przeczytałabym ją z pewnością w większości na trasie Bristol - Rzeszów. Łatwa, ale przyjemna. Chociaż muszę przyznać, że pomimo obiecującego tytułu, książka traktuje bardziej o kryzysie małżeńskim oraz wątki towarzyszące.
Nie chciałabym oceniać Claudii, bo w końcu przed małżeństwem zawarta została umowa. Ale naprawdę nie sztuka jest tupnąć nóżką, obrazić się na cały świat i nie spróbować konfrontacji z innymi argumentami. Być dojrzałym w dzisiejszych czasach to ogromna sztuka.
Generalnie książka nie skłania do wzniosłych przemyśleń, czy wygłaszania kontrowersyjnych poglądów.
Koniec - przewidywalny do bólu.



Claudia i Ben są szczęśliwym małżeństwem. Nie chcą mieć dzieci, realizują się w pracy i w życiu towarzyskim. Kiedy jednak w domu ich przyjaciół pojawia się niemowlę, w Benie coś pęka. Pragnie zostać ojcem. Jak w tej sytuacji zachowa się Claudia? Czy ich małżeństwo wytrzyma tę próbę?

sobota, 31 grudnia 2011

Coelho Paulo - "Brida"


"Brida" Paulo Coelho to książka , nad którą się umęczyłam. Mam taki zwyczaj, że jak zacznę coś czytać to zawsze kończę. pomimo, iż niekiedy tracę czas. Niestety uległam modzie na Coelho, jednak nie jest to powieść, która skłaniałaby mnie do sięgnięcia po kolejne pozycje tegoż autora. Tak jak w innych dziełach brazylijskiego pisarza, tak jak i w tej pojawia się bohater "wędrujący", szukający tego czego pragnie. Oczywiście pełno dobrze brzmiących sentencji, które dobre są dla ludzi mało wymagających. Zawiodłam się, chociaż tak naprawdę cudów nie oczekiwałam. Książka nie grzeszy objętością, a czyta się ją kilka tygodni.
Główna bohaterką jest młoda irlandzka kobieta o imieniu Brida, która chce poznać sekrety magii. Aby to spełnić sięga do rad mędrca Maga, który pokazuje jej jak uczyć się walki z własnymi słabościami. Brida spotyka również na swojej drodze również Wikkę, która wraz z Magiem dostrzega w niej Dar. Głównym celem jest odnalezienie przez Bridę, tzw. Druga Połowę. Dziewczyna szuka jej za pomocą magii...




Opowieść o Bridzie, młodej irlandzkiej dziewczynie, i o jej duchowych poszukiwaniach. Na swej drodze Brida spotyka mędrca, który uczy ją, jak radzić sobie z lękami i własnym cieniem oraz kobietę, która wprowadza ją w arkana magii. Żadne z nich nie ma najmniejszych wątpliwości, że dziewczyna ma dar, ale tylko od niej zależy, jak go wykorzysta. Musi odpowiedzieć sobie na dręczące ją pytania, a jednocześnie stoczyć walkę o zachowanie harmonii pomiędzy uczuciem a pragnieniem przemiany. Wzruszająca opowieść o miłości i tęsknocie za Drugą Połową.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Sanders Annie - "Święta, święta"



Okres przedświąteczny kojarzy się zazwyczaj z zamieszaniem, gorączką zakupów, rozgardiaszem...I kiedy człowiek wieczorem pada ze zmęczenia sięga po lekturę mało wymagającą, a jeśli jest jeszcze tematyczna, to idealnie...
Taką książką jest właśnie "Święta, święta..." Annie Sanders. Pozycja lekka i zabawna, miejscami może trochę przesłodzona i z pewnością nie jest to traktat psychologiczny. Ale o to właśnie chodzi - znakomicie jest odzwierciedlona magia świąt Bożego Narodzenia. 
Dwie kobiety, a każda inna - to główne bohaterki tej książki. Carol - pracoholiczka, redaktor naczelna miesięcznika dla kobiet. Mężatka i matka siedmioletniego syna. I gdyby właśnie nie On, w ogóle  nie urządzałaby świąt. Beth - nauczycielka akademicka stanowi przeciwieństwo Carol, bowiem już od września zajmuje się przygotowaniami do nich.
Tak więc, kubek gorącej kawy, czekolady, herbaty, ogień w kominku, świąteczna muzyka (no niech będzie nawet Wham - "Last Christmas"), migające światełka, zapach choinki i świątecznych potraw i książka o tematyce świątecznej - relaks gwarantowany.



 



Wzrusza jak pierwsza gwiazdka
Carol, redaktor naczelna miesięcznika dla kobiet, tak bardzo jest zajęta pracą, że gdyby nie jej siedmioletni synek, w ogóle nie urządzałaby żadnych świąt. W przeciwieństwie do Beth, nauczycielki akademickiej, która do Wigilii przygotowuje się od września. Ma powody: chce zaimponować swemu niedawno poślubionemu, znacznie starszemu mężowi, dorównać jego nieżyjącej żonie i utrzeć nosa Holly, swej nieznośnej, dorosłej już pasierbicy. Wszystkim przydarzy się coś, co odmieni nie tylko ich święta, ale i dalsze życie...
Pełna komicznego wdzięku i świetnych obserwacji obyczajowych opowieść o współczesnych, zabieganych kobietach, miłości, przyjaźni i oczywiście o świątecznym szaleństwie!

czwartek, 23 grudnia 2010

Phillips Marie - "Niegrzeczni bogowie"

Miałam w swoim życiu etap zainteresowania się historią ludów starożytnych. Sięgałam wówczas po mitologię grecką, rzymską, chińską, egipską, o ile też dobrze pamiętam to i irlandzką. W tym roku wpadła mi do ręki książka Marie Phillips "Niegrzeczni bogowie" i znów miałam "przygodę" z bogami starożytnymi. A jak się przy tym wyśmienicie bawiłam. Zawsze podobał mi się humor Monty Python'a, czy Mel Brooks'a. Tak na marginesie to naprawdę jest COŚ w angielskim humorze :)

Świetny pomysł na książkę. Greccy bogowie i współczesny Londyn. Zderzenie świata śmiertelników i świata starożytnego. Apollo, Artemida, Zeus, Afrodyta, Hefajstos, Ares ... choć nadal sprawują swoje funkcje, to daleko im do znanych nam z "mitologii" bohaterów. Wiodą iście ludzkie życie we współczesnym Londynie - mają problemy lokalowe, zarabiają, występują w telewizji. Wciąż jednak pamiętają o swojej zaszczytnej przeszłości. I tak: Afrodyta - bogini miłości, piękna - pracuje w seks telefonie i notorycznie zdradza swojego męża Hefajstosa. Jej kochankiem jest Apollo, który występuje w telewizji i przepowiada przyszłość. Ares - bóg wojny - z pasją angażuje się w konflikt na Bliskim Wschodzie.
Apollo zakochuje się w śmiertelniczce. A to pech! Alice, bo tak jej na imię, sprząta dom bogów. Pozostaje ona obojętna na zaloty Apolla, który tylko do pewnego czasu znosi brak jej zainteresowania. Gdy już traci cierpliwość postanawia się zemścić na śmiertelniku, w którym zakochana jest Alice...i tu robi się ciekawie :)

Powieść "Niegrzeczni bogowie" jest jakby pewnego rodzaju postmodernistyczną wersją "Mitologii" Parandowskiego. To książka, którą warto docenić za kapitalny humor.




Po tysiącach lat istnienia, greccy bogowie mocno podupadli. Mieszkają obecnie w Londynie w starym domu. Artemida wyprowadza cudze psy, Afrodyta pracuje w seks-telefonie, a Apollo próbuje swych sił w telewizyjnym programie o wróżbach. Nadal się kłócą i mszczą na kim się da. Obiektem takiej zemsty staje się właśnie Apollo: przeszyty strzałą miłości przez Erosa, zakochuje się w zwykłej śmiertelniczce Alice. Niestety, dziewczyna ma już ukochanego chłopaka... Co zwycięży? „Boskie” moce (skądinąd coraz słabsze) czy ludzkie namiętności? Pomysłowa zabawa z uwspółcześnioną mitologią w tle.

Roberts Nora - "Sanktuarium"

Przy okazji Danielle Steel, zauważyłam iż umknęła mi Pani Roberts i jej "Sanktuarium". Nie będę się rozpisywać na temat powyższej książki, gdyż przeczytałam ją z tych samych względów co "Echa". Napomknę tyle, iż pozycja momentami bardzo wciągająca, w sensie" "jeszcze jeden rozdział i spróbuję zasnąć" :)




Jo Ellen, znana nowojorska artystka fotografik, zaczyna dostawać niepokojące anonimowe przesyłki - zdjęcia jej samej. Ktoś śledzi każdy jej krok. Jo jest coraz bardziej przerażona. Postanawia wyjechać z Nowego Jorku. Wraca do opuszczonego przed laty rodzinnego domu na wyspie u wybrzeży Georgii. Jest pewna, że zgubiła tajemniczego prześladowcę. Ale bardzo się myli...

Steel Danielle - "Echa"

Bywają dni, że jest ciężko, bywają noce, kiedy się budzę o pierwszej nad ranem i nie mogę zasnąć, martwiąc się co mnie czeka w ciągu nadchodzącego dnia, w ciągu najbliższych dni. Wówczas sięgam po książki, które nie zmuszają do intensywnego myślenia, ale które jednak wciągną na tyle, by zapomnieć o tym co mnie dręczy...Dlatego Danielle Steel (sprawdzona od wielu lat :) ). Dlaczego "Echa"? W ostatnim czasie zainteresowałam się literaturą dotyczącą Holokaustu i prześladowania Żydów, literaturą dotyczącą okresu II Wojny Światowej.

Książki Steel zazwyczaj kończą się dobrze. Również "Echa". Autorka stara się, by nie zaszufladkowano jej twórczości do prostych i łatwo przewidywalnych romansów. Buduje w ten sposób fabułę, by jej książki potrafiły wciągnąć, pomimo uporczywemu wrażeniu, że "będą żyli długo i szczęśliwie".

"Echa" przeczytałam w ciągu dwóch nocy... czy miało na to wpływ zainteresowanie książką? ... poniekąd... pozwoliła mi "przetrwać do rana"...




Wbrew woli swej bogatej żydowskiej rodziny piękna Beata wychodzi za mąż za francuskiego arystokratę. Na przekór wszystkim i wszystkiemu są ze sobą szczęśliwi. Ale wybucha II wojna światowa i do Francji wkraczają wojska niemieckie. Ponury czas naznacza groza i cierpieniem losy Beaty i jej córki Amadei...

środa, 22 grudnia 2010

Życzenia

Nie wiem czy Ktoś czyta mojego bloga, choć w całej swojej naiwności żywię nadzieję iż tak chciałbym z okazji nadchodzących Świąt życzyć:


Aby Święta były wyjątkowymi dniami w roku,
by choinka w każdych oczach zalśniła blaskiem,
By kolacja wigilijna wniosła w serca spok
ój a radość pojawiała się z każdym nowym brzaskiem.
By prezenty ucieszyły
każde smutne oczy,by spokojna przerwa ukoiła złość,
By Sylwester zapewnił szampańską z
abawę,a kolędowych śpiewów nie było dość!