wtorek, 10 sierpnia 2010

Wracając do Masternaka....

...nawiąże do "Niech żyje wolność", którą przeczytałam w tym roku. Kurcze książka, ma tyle przeciwników co wielbicieli...generalnie pomimo tego, że czyta się ja dobrze, to jest dla mnie trochę irytująca z kilku powodów. Po pierwsze: za dużo "ego" głównego bohatera, które przesłania resztę. Wkurzający jest fakt, iż według niego wszyscy, którzy go otaczają stanowią pewien "prymityw", On - Książę - natomiast jest w swoim mniemaniu Kimś szczególnym, lepszym. On jest mądry, On jest oczytany, On wyrabia sobie gust...Po drugie: za dużo gwary wiejskiej, tak że momentami bardzo źle się czyta. No i nawiązując do "po pierwsze" Książę oczywiście posługuje się czystą polszczyzną, jego koledzy, sąsiedzi rodzice oczywiście "godajo". Pytanie tylko dlaczego? Przecież wychowuje się w takich samych realiach: bieda, ojciec alkoholik, niespełnione marzenia. Książę ma dużo aspiracji, a nie wiele umiejętności. Mając wysokie mniemanie o swojej wyjątkowości ma trudności z nawiązaniem przyjaźni z kimkolwiek. Po trzecie: za dużo legend, historii, które mnie nużyły w tej książce.
Jak w skrócie opisać tą książkę? Można tak: Poezja, Futbol, Disco polo. Piłka nożna i poezja stanowią dwa główne aspekty powieści. Książę, który zapowiada się na obiecującego piłkarza, doznaje kontuzji kolana. Tak więc piłkarską karierę szlag trafił. Postanawia się więc zająć poezją i pisać wiersze literackim wzorem staje się dla niego Goethe. W tym samym czasie zdaje na studia prawnicze. Zarówno prawo, jak i pisanie wierszy nie bardzo mu wychodzą. jedyny utwór, który udaje mu się napisać to wiersz "O wydalaniu poezji". Brak natchnienia.
Z czym Wam się kojarzy tytuł książki "Niech żyje wolność"? Oczywiście z wiejskimi potańcówkami, weselami i muzyką disco polo. I tu kolejna irytacja. Tylko Książę słucha z uwielbieniem Nirvany, reszta to wieśniaki słuchające prymitywnej muzyki "diskopolo". Co więcej książka zahacza o szybki seks i prymitywny intelektualizm, niektórych bohaterów.
Książę nie tylko mnie irytuje, ale i wzrusza. Jego miłość do matki - okłamuje ją , i owszem. Ale tylko dlatego, by jako jedyne jej dziecko jej nie zawieść. Spełnić jej ambicje i marzenia. Nie chce powielać losu swojego ojca, który pił pod sklepem, niczego nie osiągnął w życiu.

Reasumując: nie jest to książka, którą czyta się jednym tchem, ale nie jest to również książka, która odpycha. Nie można tej powieści jednoznacznie ocenić. Trzeba po prostu po nią sięgnąć i samemu się przekonać, czy jest to lektura godna polecenia, czy nie :)

Zbigniew Masternak "Niech żyje wolność"




Bohater książki "Niech żyje wolność", wywodzącej się ze wsi pod Świętym Krzyżem, środowiska, w którym obowiązuje prawo pięści i sztachety, czyni wszytko, by wyrwać się w szeroki świat. Po ciężkiej kontuzji kolana już nie gra w piłkę, nie zostanie drugim Maradoną, więc postanawia...pisać wiersze, w czym patronuje mu Goethe. Futbol i poezja to dwa główne nurty tej książki.
Porównując literaturę z ukochanym sportem, Masternak tworzy satyryczne obrazy środowisk literackich - o ile na boisku sukces można odnieść dzięki sprecyzowanym regułom gry, sprawności fizycznej i tężyźnie, o tyle antyczny duch współzawodnictwa i współpracy zupełnie zanika wśród osób zajmujących się "sztuką słowa".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz