sobota, 7 sierpnia 2010

Klin - czyli TO czego szukam...

Pewnego "weekendowego" dnia, siedząc w stołówce na uczelni ze znajomymi Przyjaciółka Joasia po kwestii "czytałam książkę 11 minut" (na co wokół zebrani stwierdzili "no i?", nie łapiąc, iż chodzi o książkę Pana Coelho), NIE poleciła mi czytać książki "Klin" Joanny Chmielewskiej. Do dociekliwych należę, więc pytam "Dlaczego?". W odpowiedzi słyszę: "... bo: nie wiadomo co chodzi, zagmatwane, można się pogubić, i w ogóle o co k...a tu chodzi?". Nie byłabym sobą gdybym jednak nie wzięła książki w swoje łapy...nie chcąc tracić czasu na przesyłkę z allegro (pomimo, że książka +przesyłka wychodziła niecałe 10 złotych) wydrukowałam ja sobie z neta...wiem :/

Generalnie książkę bardzo polecam, choć rzeczywiście można się pogubić :) Po kilkunastu stronach wiedziałam, że skądś znam już te historię, i rzeczywiście, gdy byłam mała ( tzn. jakiś 10 lat temu :)) oglądałam film na podstawie tejże książki "Lekarstwo na miłość". Film sobie również przypomniałam i Panie i Panowie zarówno książka jak i film POLECAM!!!! :) Można się ubawić :)


P.S. Szukam KLINA dla siebie...



"Postanowiłam kategorycznie, że nie będę płakać. Zgrzytając zębami, czekałam na telefon. Zadzwonił. - Musze się panu przyznać - powiedziałam słodkim głosem - że już mi się znudził ten brak urozmaicenia w naszych wzajemnych kontaktach. Z przyjemnością obejrzałabym pana w naturze. - O!Dojrzała pani? - Może...Klin jest klinem! Do diabla, klin klinem! Wszystko mi jedno. - Mam teraz, przed urlopem, cholernie dużo roboty...- Och, cos pan kiedyś wspominał o stawaniu na głowie, jak się czegoś bardzo chce...- Chwileczkę, wezmę kalendarz...jestem wolny jutro o dwunastej. - Przepiękna godzina. Przedtem pan zadzwoni? - Oczywiście. A... napalisz w piecu?...Boże, co z głos! Zamknąć oczy i tylko słyszeć ten głos..."(fragment opowieści)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz