Dwie pozycje Emily Giffin: "Coś niebieskiego" i "Coś pożyczonego" to kolejne książki. Połączę je razem w tym poście, gdyż stanowią razem całość. Dwie najlepsze wydawałoby się przyjaciółki opowiadają tę samą historię ze swojej perspektywy. Mój błąd w czytaniu tych pozycji polegał na tym, iż zamiast zacząć czytać od "Coś pożyczonego" zaczęłam od "Coś niebieskiego"...to tak jakby od końca.
Zacznę od okładek...
"Coś pożyczonego" - bo powinna być pierwsza :)

Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki? Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna?
Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej sytuacji postępuje właściwie. W przeciwieństwie do jej przebojowej przyjaciółki Darcy, nie zawsze lojalnej. Jedna noc sprawia, że role się odwracają. Po przyjęciu z okazji swoich trzydziestych urodzin Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy. Początkowo chce jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie, ale zakochuje się i brnie w kłopoty. Tymczasem data ślubu Darcy i Deksa jest coraz bliższa... Co wybierze Rachel: miłość czy przyjaźń? Coś pożyczonego udowadnia, że nic nie jest czarno-białe i zawsze trzeba uważnie wysłuchać obu stron. A co na temat podwójnej zdrady ma do powiedzenia Darcy? Już wkrótce poznacie tę samą historię opowiedzianą z jej punktu widzenia.
"Coś niebieskiego" ukazuje dalsze losy Darcy i Rachel, bohaterek bestsellerowej powieści "Coś pożyczonego".
Wciągająca historia przyjaźni i zdrady, ale przede wszystkim poruszająca opowieść o dojrzewaniu i przemianie do macierzyństwa i miłości. Darcy ma wszystko o czym marzą kobiety - urodę, sexapil, męskie zainteresowanie, wyczucie stylu, świetną pracę, przystojnego i bogatego narzeczonego. A także lojalną przyjaciółkę Rachel. Tydzień przed ślubem Dex rzuca Darcy. Ona przyjmuje to w miarę spokojnie. Jednak gdy dowiaduje się, że zdradził ją z Rachel, w której zakochał się ze wzajemnością, wpada we wściekłość. Obwinia oboje o rozpad swojego narzeczeństwa, choć sama ma romans z drużbą Dexa, Marcusem, i spodziewa się jego dziecka...Rachel...bardzo dobrze nakreśla temat zdrady ze swojej perspektywy. Poznajemy jej emocje i uczucia, miłość do mężczyzny ale jednocześnie poczucie winy wobec jej najlepszej przyjaciółki. Ja ją rozumiem bardzo dobrze, bo Rachel wykorzystuje chwile, które już nigdy w jej życiu mogą się nie pojawić, a są najpiękniejsze i najcenniejsze....-
Już pierwsze zdania w "Coś niebieskiego" - "Urodziłam się piękna" nakreśla nam osobowość Darcy. Pierwsze wrażenie: powierzchowna, wykorzystująca swoją urodę, płytka ignorantka w kostiumie od Chanel. Strona za stroną i wkraczamy w świat bohaterki, poznając świat, w którym się wychowała i w którym wpojono jej wartości. Nic więc dziwnego, że jej życiem decydują w głównej mierze urok osobisty, pieniądze, prestiż i przyjemności. Kurczowo chwyta się przeszłości i gdy wali jej się świat , podejmuje coraz to głupsze decyzje, aż w końcu zostaje sama. Oczywiście Darcy to ten typ, który wini cały świat za swoje niepowadzenia, a sobie nie ma nic do zarzucenia.
Osobiście mam dla niej swój podziw. Podwójna zdrada, ciąża z nieodpowiednim facetem, utrata wszystkiego co do tej pory stanowiło o naszej pozycji - to wachlarz przesłanek do tego by się załamać. Ale nie Darcy! Ona walczy, kieruje się przy tym dążeniem do własnego szczęścia. "Ja wam jeszcze pokażę!" - staje się jej dewizą. Wkrótce zmierza się ze swoją egocentryczną naturą i chcąc nie chcąc zastanawia się nad samą sobą.
Książka ta to dla mnie kolejne uświadomienie w tym, że przyjaźń nie polega na rywalizacji, a miłośc nie stanowi tylko sex. Generalnie polecam, na letni dni, ale też na i jesienno - zimowe wieczory :)
Osobiście mam dla niej swój podziw. Podwójna zdrada, ciąża z nieodpowiednim facetem, utrata wszystkiego co do tej pory stanowiło o naszej pozycji - to wachlarz przesłanek do tego by się załamać. Ale nie Darcy! Ona walczy, kieruje się przy tym dążeniem do własnego szczęścia. "Ja wam jeszcze pokażę!" - staje się jej dewizą. Wkrótce zmierza się ze swoją egocentryczną naturą i chcąc nie chcąc zastanawia się nad samą sobą.
Książka ta to dla mnie kolejne uświadomienie w tym, że przyjaźń nie polega na rywalizacji, a miłośc nie stanowi tylko sex. Generalnie polecam, na letni dni, ale też na i jesienno - zimowe wieczory :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz