Kolejna książka to żadne "wow", ale mam juz tak, ze jak zacznę czytać to kończę...mimo wszystko.
Don Graziano "Ultimatum". Standard: jeśli mnie kochasz, to musisz się ze mną ożenić. Prostota i jeszcze raz prostota, przewidywalność do bólu. Na szczęście mam świadomość, że w życiu nie jest tak bajkowo...
W odpowiedzi na pytanie dlaczego sięgnęłam po tą książkę mogę tylko powiedzieć, że w jakiś sposób znalazła się na mojej półce, a to co na niej leży (na półce:)) prędzej czy później przechodzi przez moje ręce:)
W odpowiedzi na pytanie dlaczego sięgnęłam po tą książkę mogę tylko powiedzieć, że w jakiś sposób znalazła się na mojej półce, a to co na niej leży (na półce:)) prędzej czy później przechodzi przez moje ręce:)

Z okładki:
Lekka powieściowa "komedia romantyczna" o sensie małżeństwa. Za tydzień minie 6 szczęśliwych lat, od kiedy Layla i Henry są ze sobą. Czyż nie pora usankcjonować związek i założyć rodzinę? Na podjęcie ostatecznej decyzji Layla daje zdumionemu Henry'emu równo siedem dni. Ultimatum jest proste: małżeństwo lub... rozstanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz